Jak usypiać dziecko [SPOSOBY, PORADY]

Szukaliście na necie porad dotyczących usypiania dziecka? Co zrobić, gdy niemowlę nie chce spać? Ja przyznam szczerze, że szukałem. Wujek Google coś tam podpowiedział, ale nie za wiele. Dlatego postanowiłem podzielić się z Wami naszymi sposobami. 

Przez jakiś czas mocno borykaliśmy się z problemem zasypiania przez córkę. Zaczęło się, gdy skończyła jakieś półtora miesiąca. Jak przychodziła pora snu były piski i płacze. Usypianie czasem trwało godzinę. Kombinowaliśmy na różne sposoby (które opisuję poniżej) i jakoś się udawało. Obecnie czteromiesięczna Zuza raczej łatwo zasypia, ale zdarzają się jeszcze momenty krytyczne. Do dzisiaj, kiedy to żona odkryła świetny sposób na usypianie dziecka.


Usypianie piłką lekarską
Tym świetnym sposobem okazała się piłka lekarska 🙂 Najpierw służyła do rehabilitacji nogi szwagierki, później do ćwiczeń w trakcie ciąży żony, a obecnie służy do usypiania czteromiesięcznej Zuzy. Mamy ją w domu od jakiegoś czasu, ale nie przyszło nam jakoś do głowy ją wykorzystać do usypiania.
Oto, co trzeba zrobić: 
a) układacie dziecko na rękach, 
b) siadacie na piłce, 
c) delikatnie skaczecie na niej, kontrolując siłę nacisku (piłka powinna tylko uginać się pod Waszym ciężarem). 
d) po nie więcej, niż pięciu minutach nasza córka śpi jak suseł 🙂 
Wiem, że brzmi to kosmicznie a zarazem śmiesznie – usypiać córkę skacząc na piłce lekarskiej 🙂 Grunt, że działa! I najważniejsze – odciąża kręgosłup, który potrafi być nieźle przeciążony np. podczas noszenia dziecka na rękach. 
Z pozostałych porad stosowanych/znalezionych/wypróbowanych: 
a) delikatne głaskanie po pleckach – porada z książki Tracy Hogg „Język niemowląt”. W ten sposób komunikujemy dziecku, że jesteśmy przy nim i jest bezpiecznie. Działało na początku, jak Zuza była noworodkiem. 
b) odkładanie do łóżeczka i branie na ręce – druga porada Tracy Hogg. Szepczemy dziecku do uszka dobranoc i odkładamy do łóżeczka. Jak zaczyna płakać – bierzemy na ręce, uspokajamy i powtarzamy schemat. Podobno w ten sposób dziecko przyzwyczaja się do zasypiania w łóżeczku, bo wie, że nic mu nie grozi. U nas ten sposób się nie sprawdził. Ani razu Zuza tak nie zasnęła. Wydaje mi się, że ciągłe branie i odkładanie dziecka dostarcza mu nowych bodźców, zamiast wyciszać. Przez to bobas irytuje się, że nie może zasnąć, okazując to płaczem. Im dłużej tak robimy, tym bardziej dziecko płacze. 
c) przytrzymywanie rączek – rozemocjonowane niemowlę macha rączkami, więc żeby je uspokoić i pomóc zasnąć, trzeba przytrzymać mu obie rączki (np. w okolicach brzuszka). Metoda sprawdzała i sprawdza się u nas. W okresie noworodkowym można dziecko zawijać w rożek. Jest mu wtedy cieplutko i czuje się bezpiecznie, a jego własne rączki (których jeszcze nie zna) nie straszą go.  
d) ograniczenie bodźców – zaciągnijcie żaluzje/rolety, wyciszcie dźwięki i nie dostarczajcie dziecku nowych bodźców (rozmowa, pokazywanie czegoś, kręcenie się po domu). Jak kładziecie się spać, to też nie marzycie o tym, żeby sąsiad z góry naparzał w tym czasie młotem udarowym 😉 Raz mi się zdarzyło, że przyłożyłem dłoń z 10cm od oczu córki i trzymałem przez chwilę, na co przestała nagle płakać. Wcześniej próbowałem ją zabawiać mimo wyraźnego sygnału z jej strony, że chce spać (odwracanie główki od ludzi, zabawek). 
e) suszarka – ten sposób podpowiedzieli nam znajomi. Dźwięk przypomina dziecku odgłos wód płodowych, co pozwala się uspokoić i wyciszyć. Zaczęliśmy stosować po pierwszym miesiącu życia. Do tej pory córka potrafi przy niej odpłynąć, ale nie zawsze jest potrzebna i nie zawsze jest skuteczna. Na niektóre dzieci działa np. odkurzacz 🙂 Dla nas pomocna okazała się aplikacja Baby Shooter (na Androida), która umożliwia generowanie kilku dźwięków (m.in.: suszarka, odkurzacz, biały szum). 
Spokój i cierpliwość
Każde dziecko jest inne i na każde coś innego działa. Pewne natomiast jest to, że dzieci wyczuwają emocje. Spróbujcie uśpić dziecko, będąc poddenerwowanym i z wewnętrznym przekonaniem, że ono musi teraz iść spać. Czasem przypomina to syzyfową pracę 😉 Mimo tego, że w kwestii usypiania dzieci nie ma jednej uniwersalnej metody – niewątpliwym kluczem do sukcesu jest spokój i cierpliwość. Czasami pięć minut dziecko potrafi płakać, a w szóstej minucie nagle zasypia. 
A Ty jakie masz sposoby? 
Kochani próbujcie, testujcie, kombinujcie. Ja natomiast będę wdzięczny, jak podzielicie się w komentarzach spostrzeżeniami 🙂