Huśtawka w mieszkaniu [POMYSŁ, JAK ZAMONTOWAĆ]

Huśtawka w mieszkaniu [POMYSŁ, JAK ZAMONTOWAĆ]

Tatusiu chcę husiu husiu.

Przychodzi taki czas, kiedy huśtawka oczarowuje swoim urokiem naszego malucha. Ale jak mamy dziesięć stopni na minusie lub deszcz za oknem, to raczej ciężko wyjść na plac zabaw. Pozostaje zakup i montaż huśtawki w mieszkaniu.

Celowo napisałem, że w mieszkaniu, bo jak się ma dom, to znalezienie miejsca na huśtawkę nie stanowi problemu. Montaż na M-3 lub M-4 to już wyzwanie, choć dla chcącego nic trudnego, o!

Wiem, że nie widać sposobu mocowania, a huśtawka jest obecnie schowana, więc opiszę co i jak. Zacznijmy od tego, że Zuza nie lewituje. W futrynie mam drążek rozporowy do podciągania 🙂 No to już połowę wiecie. To na nim zamontowałem huśtawkę. Bez wiercenia, bez kręcenia 🙂

Montaż huśtawki
– Sama się nie będę huśtać. Jest też sowa i misiu. 

huśtawka drewniana produkt polski
– Biorę rozpęd i… husiu!

Druga połowa, to obmyślenie mocowań. Jak się przyjrzycie zdjęciu zauważycie metalowe kółko, które Zuza trzyma w ręce. To jeden z uchwytów mocujących. Chciałem je wykorzystać i dokupiłem dość duże karabinki do lin. W ten sposób dwoma kliknięciami mógłbym szybko montować i demontować huśtawkę. Niestety karabinki nie przechodzą przez element rozporowy drążka (kółko z gumą na końcu). Nie sposób go wymontować, zaspawany na amen. Z tego samego powodu i kółka przez niego nie przechodzą. Karabinki musiały by być naprawdę znacznych rozmiarów, żeby się zmieściły.
Wymyśliłem więc, że kółka i karabinki zostawię w spokoju i zrobię pętle z tego zielonego sznura. Następnie włożę ją na drążek. Sznur zaciśnie się na drążku i gotowe. Jest dość gruby, więc nie przetrze się po kilku użyciach. Jedyna niedogodność to konieczność demontażu drążka przed ściągnięciem huśtawki. Ale da się żyć te kilka, kilkanaście dni, a radość malucha bezcenna 🙂

Na koniec tylko dodam, że huśtawka jest drewniana (produkt polski) i przypomina mi tę z dziecięcych lat, zamontowaną w bramce wejściowej u babci 🙂

Fotelik Maxi-Cosi Cabriofix [TEST, OPINIE, PORADY]

Fotelik Maxi-Cosi Cabriofix [TEST, OPINIE, PORADY]

Jaki pierwszy fotelik – poradnik na przykładzie Maxi-Cosi CabrioFix

Kawał czasu temu opisywałem używany przez nas wózek Jedo Fyn, więc kwestię pierwszych spacerów mamy rozwiązaną. Teraz pora na pierwszy fotelik samochodowy lub – jak kto woli – nosidełko dla dziecka. Wszystko na przykładzie Maxi-Cosi CabrioFix 0-13kg.


Do opisu produktów podchodzę z pewnym dystansem. Jednemu pasuje to, innemu tamto. Nie mniej chcę się z Wami dzielić spostrzeżeniami, bo sam kiedyś szukałem i znajdowałem zdawkowe opinie, więc wiem, ile potrafi zdziałać tekst pisany z doświadczenia + zdjęcia „na żywym organizmie”.

Ogólny wygląd
Tak wygląda Maxi-Cosi CabrioFix 2013:

fotelik samochodowy Cabriofix
pierwszy fotelik dla niemowlaka

Prezentowany model jest w kolorze walnut brown. Dostępnych jeszcze kilka innych, więc każdy znajdzie coś dla siebie.  Jak to u nas bywa, przy wyborze koloru fotelika górę wzięły względy praktyczne. Na tym modelu mniej widać brud, niż na różowym 🙂

Konstrukcja
Jak widzicie filozofii nie ma. Plastikowa kołyska w kształcie banana, z miękką wyściółką, pasami bezpieczeństwa, pałąkiem do przenoszenia i daszkiem/baldachimem ochraniającym bobasa głównie przed promieniami słonecznymi. Ma zapewniać komfortową i bezpieczną jazdę samochodem.

Wygoda
Z uwagi na delikatny kręgosłup noworodka, pierwszy fotelik nie ma regulacji kąta nachylenia oparcia. Na to jeszcze przyjdzie czas, jak maluch zacznie samodzielnie siedzieć. Nie martwcie się, będzie mu bardzo wygodnie, jeśli tylko fotelik będzie prawidłowo dobrany. Bobas nie może wyglądać na ściśniętego i nie może mu wystawać głowa poza fotelik. Nóżki – prędzej czy później – będą wystawać.
W pierwszych dniach życia dziecka będzie raczej odwrotnie, czyli żeby maluch nie utonął w foteliku, przyda Wam się wkładka pod pupę dla noworodków (jest ona połączona z tą otulinką wokół głowy).

nosidełko Maxi-Cosi

Najczęściej znajduje się w zestawie (u nas była) i łatwo ją zdemontować, gdy maluch podrośnie.

Dodatkowo Maxi-Cosi CabrioFix to jeden z największych fotelików na rynku, więc warto go rozważyć, kiedy macie sygnały od lekarza, że może się Wam urodzić dziecko duże wagowo lub długie (tak jak Zuza).

Bezpieczeństwo
Zapewniają je trzystopniowe pasy bezpieczeństwa:

fotelik samochodowy trzystopniowe pasy bezpieczeństwa

Pasy mogą być zamocowane na dwóch poziomach. Przekłada się tylko szelki. Za pomocą tego szarego przycisku poluzowuje się pasy, a czerwony – jak się domyślacie – to odpięcie. Nigdy nam się nie zdarzyło, żeby córka wypięła się sama z fotelika, a jeździła w nim do ukończenia roczku, więc manualnie mogła by już kombinować przy zapięciu 🙂

Drugi element bezpieczeństwa to pałąk. Nie składamy go podczas jazdy. Ma być zawsze nad głową malucha. Zresztą zakładając baldachim najłatwiej chronić dziecko przed słońcem (plus ewentualnie roletka w oknie).

nosidełko fotelik dla dziecka

Pałąk sam w sobie ma opcję przełożenia za głowę dziecka aż do samej ziemi. Blokuje się na zatrzaskach, tworząc tym samym podpórkę. Fotelik nie buja się wtedy do przodu i tyłu, więc może być również wykorzystywany do karmienia nieco większego bobasa.

Pamiętamy o tym, że w pierwszym foteliku dziecko jeździ tyłem do kierunku jazdy. Słyszałem też, że Skandynawowie idą znacznie dalej i chcą, żeby generalnie wszystkie ich dzieci jeździły tyłem do kierunku jazdy. Badania potwierdziły, że jest to bezpieczniejsze. Nie wiem tylko, czy chcą to wprowadzić czy już wprowadzili. Tak czy siak – wyobrażacie sobie nastolatka zgadzającego się na traktowanie go jak niemowlaka? 🙂

Rzecz niezbędna
Fotelik / nosidełko dla dziecka to element ważniejszy, niż sam wózek, bo bez niego nie wypuszczą nas z dzieckiem ze szpitala. Zatem czy tego chcecie czy nie, i tak musicie się o niego postarać. Jeśli nie macie samochodu lub mało podróżujecie – można spróbować pożyczyć od znajomych tylko na czas przewiezienia niemowlaka do domu. Pomijam fakt, że jak coś się stanie i trzeba będzie jechać na pogotowie, to bez fotelika jesteście ugotowani. Ja nie miałem i nie chcę mieć okazji wzywania karetki do dziecka, choć podejrzewam, że oni również nie zabiorą Wam bobasa, jak nie ma fotelika.

Montaż w samochodzie
Na koniec coś, co może niepokoić tatusiów i mamusie, czyli montowanie fotelika w samochodzie. Opcje mamy dwie: w bazie isofix lub za pomocą pasa bezpieczeństwa. My zostaliśmy przy tej drugiej opcji, bo po pierwsze za isofixa trzeba dopłacić, a po drugie przy wyborze kolejnego fotelika nie chcieliśmy się skazywać na raptem kilka modeli (żeby pasowały do tej bazy). Ale znam ludzi, którzy korzystają z isofixa i są bardzo zadowoleni.
Samo zakładanie pasa to też nic skomplikowanego. Raptem trzy ruchy i gotowe. Sam się tego obawiałem zanim sprzedawca w sklepie nie pokazał co i jak. Ostatnio dość często sięgam po filmiki, więc i tym razem filmik zobrazuje to lepiej, niż słowa:

Kolki, zaparcia i dyschezja u niemowlaka – cz. III [INNE SPOSOBY, KATETER REKTALNY, MASAŻ]

Kolki, zaparcia i dyschezja u niemowlaka – cz. III [INNE SPOSOBY, KATETER REKTALNY, MASAŻ]

Część trzecia: jak innymi sposobami pomóc niemowlakowi.

Ze sporym opóźnieniem, ale i dużą determinacją dobrnąłem do trzeciej i zarazem ostatniej części cyklu o kolkach, zaparciach i dyschezji u niemowlaków.
Dla przypomnienia, w pierwszym wpisie było o tym, jak powyższe dolegliwości rozpoznać. Drugi post dotyczył lekarstw, które możemy niemowlakowi podawać w przypadku kolki, zaparcia i dyschezji. Na sam koniec zostały się inne sposoby, rzekłbym mechaniczne, które pomogą naszej pociesze.


Noszenie na przedramieniu
Kładziemy bobasa brzuszkiem na naszym przedramieniu. Głowa dziecka znajduje się mniej więcej w okolicy naszego łokcia, a dłoń mamy pod jego brzuszkiem. Kiedy dziecko się kręci/porusza, jego brzuszek jest automatycznie masowany naszą ręką. Pozycja pozwala dziecku obserwować świat i wymusza trening mięśni szyi, ale niestety dla rodziców nie jest to najłatwiejsza opcja. Szczególnie dla mam. Jak dziecko waży ok. 3kg, to jeszcze jak Cię proszę, ale jak ma powyżej 5kg, to ręce i kręgosłup będą boleć. Rekordzistki, z którymi rozmawiałem, potrafiły tak nosić dziecko kilka godzin w ciągu dnia.

Rowerek
Kładziemy dziecko na pleckach i delikatnie symulujemy jego nóżkami jazdę na rowerze. Ten ruch również ma za zadanie masować brzuszek i wymuszać ruchy gazów, co w efekcie przyniesie ulgę. U nas Zuza nie za bardzo chciała się poddawać rowerkowi. Najczęściej po kilku/kilkunastu ruchach usztywniała nogi.

Spostrzeżenie: jak dziecko jest mocno zdenerwowane/zmęczone, to może nawet nie chcieć się poddać żadnemu wymuszonemu ruchowi i w efekcie nici z rowerka. Nie przejmować się tym, spróbować ponownie za parę minut.

Kateter rektalny
Nazwa pojechana, jak na zwykłą rurkę odprowadzającą gazy i kupkę 🙂 Do tego rzecz nietania, bo płaciliśmy coś koło 40 zł / 10 sztuk. Wielki plus za to, że kateterki są mega skuteczne. Przynajmniej dla nas. Zadziwiająco szybko potrafią uwolnić brzuszek od gazów. Czasami trzeba dwu-, trzykrotnie ich użyć. Poniżej macie zdjęcie takiego kateterka (solo i z opakowaniem, więc występuje lokowanie produktu 😉 ). Smarujemy go wazeliną i delikatnie wkładamy do pupy. Rzecz banalna, ale w razie czego jest instrukcja na opakowaniu. Jak się domyślacie, średnio się to dzieciom podoba, bo nie znam nikogo, komu by się podobało wkładanie czegoś do pupy 🙂
Najważniejsze, że kateterki działają.

gazy u niemowlaka

na zaparcia i kolki u dzieci

Kolka zaparcie ból brzuszka jak pomóc

Spostrzeżenie: zdarzały się noce, że w ciągu kilku godzin zużywaliśmy wszystkie 10 sztuk. Po użyciu kateterki myliśmy mydłem, a następnie wygotowywaliśmy przez jakieś 10-15 minut we wrzątku. Materiał jest odporny na wysoką temperaturę. Sprawdzone, że po takiej akcji absolutnie nic się z nimi nie działo. Jest to jakaś praktzcyna metoda, żeby nie zbankrutować.




Masaż Shantala
I na koniec zamiast zbędnego rozpisywania -> filmik. Korzystaliśmy z tej metody, ale jakoś nas nie przekonała.

A Wy jakie jeszcze macie metody na kolkę, zaparcia i dyschezję? Zapraszam do komentowania!
Jakie piosenki dla dwulatka [PROPOZYCJE, CO PUSZCZAĆ]

Jakie piosenki dla dwulatka [PROPOZYCJE, CO PUSZCZAĆ]

Czego słucha blisko dwuletnia Zuza?

Dzisiaj parę słów o muzyce dla dziecka. Niech ten post będzie inspiracją dla wszystkich rodziców, którzy mają dylemat, jakiej muzyki na początku może/powinno słuchać ich dziecko.

A więc jakiej muzyki? Dzięcięcej! Jestem przeciwnikiem katowania od małego Mozartem czy Bachem. Na to jeszcze przyjdzie pora, a tymczasem dajmy dziecku cieszyć się dźwiękami.

Jak bardzo sama muzyka jest ważna, można przeczytać tutaj oraz tutaj. W mojej ocenie muzyka powinna być przede wszystkim przyjemna, wpadająca w ucho i dająca się łatwo zapamiętać, Prosty rytm wzmaga w dziecku chęć ruchu. Nieraz już zaobserwowalśmy, że Zuza kręci się lub skacze przy swoich utworach. A serwujemy jej następujące kawałki:

Na początku w zupełności zaspokajał Zuzę ten pierwszy zestaw, choć bała się lektora czytającego „Zapraszamy do lulandii” i musiałem go wyciszać 🙂

Lulek TV – Zestaw piosenek 25 minut

Z czasem rozszerzyliśmy naszą playlistę o kolejne pozycje:

Janusz Radek – Kot
Akademia Pana Kleksa – Kaczka Dziwaczka
Baby TV – Rolnik pole orze
Fasolki – Szczotka pasta 
(do tej pory śpiewana przy wieczornym myciu ząbków)
Jacek Stachursky – Osioł
Bzyk TV – Jadą jadą misie
Dziecięce przeboje – Idziemy do ZOO
Boogie Woogie
Zuchy – Cztery słonie
Gummi Miś – Bańkę łap

No, to macie zaserwowaną garść inspiracji. Miłej zabawy z pociechami i uważajcie, bo możecie się złapać na nuceniu tych kawałków w czasie dnia 🙂

Co mówi dwuletnie dziecko [WYRAŻENIA, SŁOWA DWULATKA]

Słownik Zuzanny

Postanowiłem dzisiaj podzielić się z Wami słowniczkiem córci. Jak na swój wiek (niecałe dwa lata), myślę że ma całkiem spory zasób słownictwa. Tego polskiego i tego swojego – Zuzowego 😉 Ponieważ jeszcze nie potrafi składać wyrażeń i powtarzać słów trzysylabowych, większość wyrażeń opiera się na dwóch sylabach:

bambam – piłka
bawan – bałwan
biba – Biblia
blibla – rybka
brumbrum – auto
buwi – buty
choć – chodź
choji – chory
ciapcia – czapka
ciapcie – kapcie
ciepcie – ciepłe
ciocia – tutaj również bez niespodzianki
citam – czytam
cześć – bez niespodzianek -> cześć (jedno z pierwszych najlepiej wypowiadanych trudnych słów)
daj – wiadomo co 🙂
domdom – do domu
dwa – 2
dzieci – tłumaczyć nie trzeba
dziędzię – dziękuję
gowa – głowa
iś – iść
jaja – lala
jajo – klasycznie 🙂
jogu – jogurt
kogu – kogut
kluski – kluski
mimi – miś
moje – tutaj też wiadomo 🙂
nociu – nocnik
noć – noc
nunie – nóżki
obuź – obudź się
ofu – otwórz
ogór – ogórek
Ojo – kuzyn Olek
osiem – 8
osio – osioł
pafki – paszki
pam – to samo określenie i na pana i na panią
papi – papryka
Pepa – doskonale wypowiada imię świnki
pipa – wiadomo co 😉
pupa – bez niespodzianki
popij – też bez niespodzianki -> popij
primpram – pomidor 🙂
psiampsiam – przepraszam
ronie – na rączki
sąsia – sąsiad
siamsiam – samolot
siasi – szalik
siasiu – siadaj
siesiek – serek
Simsiam – Szymon
siociu – soczek
tufka – krówka
usią – usiąść
wiwam – winda
wowa – woda
wuwam – żurawina
Wuwa Majek – Wujek Marek
Wuwa Sis – Wujek Krzyś
wuwe – wózek
zimziam – zimno

Pewnie, że można się podśmiewać, bo niektóre z tych określeń są naprawdę wesołe. Ale jednego Zuzi nie można odmówić – chęci do nauki nowych słów. Codziennie widzimy, jak stara się powtarzać za nami kolejne wyrażenia. Wieczorami zdarza się, że przypomina sobie wszystkie nowo poznane słówka. Chodzą jej po głowie, bo przed pójściem spać recytuje na głos kolejne hasła.

Jest jeszcze kilka określeń ciężkich do napisania, by wiernie oddać dźwięki. Są też wyrażenia, o których celowo nie wspominam, bo to dla mnie pewien standard w tym wieku (mama, tatuś, baba, dziadzia, Asia, Aga, Ania itd.)

A Wasze pociechy w jaki sposób mówią na niektóre rzeczy? 🙂

Drugie danie dla niemowlaka [propozycje, co podawać]

Przepisy na drugie dania dla niemowląt

Oto kolejna część naszych obiadowych inspiracji. Nie samą zupą niemowlak żyje. Tym razem czas na drugie dania. Poniżej lista z propozycjami. Ostrzegam, że anchois i kawioru dla niemowląt tam nie znajdziecie 🙂 Będą natomiast łatwe do przygotowania obiadki z elementami, których nasze bobasy teraz potrzebują.


Co podawać niemowlakowi na drugie danie:
– ziemniak z dynią,
– ziemniak z koperkiem,
– ziemniak z brokułem,
– ziemniak z kalafiorem,
– ziemniak z groszkiem zielonym,
– ziemniak ze szpinakiem,
– fasolka zielona z ryżem,
– dynia z kleikiem ryżowym,
– makaron w sosie pomidorowym z warzywami (włoszczyzna słupki),
– kasza jaglana z brokułem,
– kasza jaglana z cukinią i włoszczyzną.

Jak widzicie, sporo tego jest. Do każdego z powyższych można/trzeba dodać masło lub olej rzepakowy, a konsystencję modyfikować przez dodanie mleka modyfikowanego lub wody przegotowanej. My dawaliśmy tę, która gotowała się z warzywami.

Ponieważ nie jesteśmy wegetarianami, nasza Zuza wcinała mięso od małego. Zaczęliśmy od polędwiczki z indyka i dorsza. Na początek kawałki ok 1 cm3, później większe). Następne były: kurczak, pierś z indyka, polędwiczka wieprzowa oraz łosoś.

Dawkowanie można sobie sprytnie ułatwić: gotujemy duży kawałek mięsa na parze lub pieczemy w folii aluminiowej. Następnie mięso pokrojone na odpowiednie porcje wkładamy do pojemnika i do zamrażarki. Będzie jak znalazł, kiedy przyjdzie czas na jedzenie.

Ciekawostka: nasza Zuza chętniej zjadała posiłki, kiedy były do nich dodawane mrożona pietruszka lub koperek (zielone natki).

Zupy dla niemowlaka [pomysły, co podawać]

Pomysły na zupki dla niemowląt

Przychodzi taki czas, kiedy należy rozszerzyć dietę niemowlaka o dodatkowe elementy. Już niebawem Wasze pociechy będą zjadać pełne obiady dla dzieci. Takie z zupą, drugim daniem i deserem. Zacznijmy jednak od tych pierwszych. Poniżej znajdziecie pomysły, jakie zupy dla niemowlaka można przygotować:

My najczęściej gotowaliśmy włoszczyznę z:
– ziemniakiem,
– brokułem,
– kalafiorem,
– fasolką,
– kapustą białą surową,
– soczewicą (wcześniej namoczona),
– burakami czerwonymi,
– cukinią,
– ogórkami kiszonymi.

Jak widzicie, warzyw jest do wyboru, do koloru. Czasem zupy zagęszczamy kleikiem ryżowym lub kaszą manną, jaglaną albo kukurydzianą. Zgodnie z zaleceniami żywieniowymi, dajemy pół żółtka do zupy (lub drugiego dania).

Jeszcze słowo o wiatropędności, bo my dorośli sami wiemy, jak działają niektóre z wyżej wymienionych warzyw 🙂 Bez obaw moi drodzy. W kilku miejscach znalazłem informację, że w diecie niemowlaka mogą znaleźć się powyższe warzywka. Organizm spokojnie sobie z nimi poradzi. U nas nie było z tego tytułu problemów.

O tym, jak maskotka miała pójść na spacer

O tym, jak maskotka miała pójść na spacer

Ubieranie Pana Magierskiego

Szanowni czytelnicy, z pełną powagą przedstawiam Wam Pana Magierskiego. Dlaczego Magierskiego? Będzie o tym później. Teraz zajmijmy się jego wyjściem na spacer z Zuzią. Był słoneczny, ale wietrzny dzień. Zuzia stwierdziła, że Magierskiemu nie może być zimno. I postanowiła go ubrać. Efekty oceńcie sami 🙂


Kiedy wieje wiatr, ubieramy czapkę i chustę. Zuzia o tym wie, bo sama przygotowała, a raczej odstąpiła swojemu psiakowi własne części garderoby. Żeby w uszka było ciepło, żeby za kołnierz nie wiało. I jak? Podoba się? 🙂

przebieranie maskotki
– Pan Magierski idzie na spacer 🙂 

P.S. obiecałem wyjaśnić: Pan Magierski to nie jest zwykła maskotka. To wierna maskotkowa kopia psa naszej znajomej. Taki sam kolor sierści, taki sam wesoły pyszczek, tak samo pilnuje Zuzi w dzień i w nocy. Ujął nas, bez dwóch zdań.

Dlaczego Magierski? Bo ten prawdziwy pies tak właśnie jest nazywany. Od nazwiska właściciela, u którego kiedyś mieszkał, ale było mu źle, więc uciekł i znalazł nowy dom u naszej znajomej. Nie odstępował Zuzy na krok. Kiedy wchodziliśmy do pokoju, kładł się pod drzwiami i pilnował. Kiedy szliśmy na spacer – biegł z nami. Pałał energią i od początku dawał się głaskać. Zuza od początku bardzo go polubiła. Jak tylko go widziała – piszczała i pokazywała palcem.

Kiedy po przyjeździe od znajomej zobaczyliśmy tę maskotkę w sklepie, od razu wiedzieliśmy, że zostanie prywatnym zuzakowym Panem Magierskim. Przecież nie można z ulubionym zwierzakiem widzieć się maksymalnie dwa razy do roku 🙂

Mówię „TAK”, mówię „NIE”

Czas komunikować, czyli mówię dobitnie „TAK” i „NIE”. 


Nadszedł czas komunikowania. Bardzo dobitnego. Zuza nauczyła się mówić „TAK” i „NIE”, z zastrzeżeniem, że to drugie słowo pada częściej, niż to pierwsze. Zdążyłem się już przyzwyczaić. I tak, w naszym domu słychać ostatnio następujące dialogi: 
– Chcesz pić? 
– Tak. 
– Idziemy zmienić pieluchę?
– Nie. 
– Jak to nie, z brudną pupą będziesz chodzić? 
– Tak (i ucieczka po łóżku :))
– Zuziu położysz się? 
– Nie, niiiie, niiiie. 
– Dać jeszcze pomidora? 
– Taaak. 
– A chcesz szyneczki? 
– Nnnn, nie. 
Nie mogę wyjść z podziwu, jak wiele rozumie małe dziecko. Małe, bo przecież ona ma dopiero 16 miesięcy i nie mówi. Nie mówi, ale rozumie. Usłyszałem kiedyś, że to przecież dziecko i ono niewiele rozumie. Można się zdziwić i to bardzo. Podejrzewam, że umiejętność dość szybkiego kojarzenia to zasługa częstego mówienia do niej już od pierwszych chwil. Osłuchała się, pewne rzeczy zna z nazwy i choć nie potrafi ich jeszcze wymówić, doskonale wie, że o nich akurat mowa. 
Ach, zapomniałbym – Zuza mówi ostatnio również „Mama” i „Tata”. Dość głośno i wyraźnie. To mi akurat nie przeszkadza. Ma w słowniku jeszcze parę swoich określeń na przedmioty. Póki co, po swojemu, bo jeszcze w pełni samodzielnie nie chodzi, więc całą swoją energię skupia właśnie na nauce chodzenia. To kwestia od kilku dni do kilku tygodni. Później nastąpi rozkwit mowy 🙂 
Wycieczka na Ślężę [góry z dzieckiem]

Wycieczka na Ślężę [góry z dzieckiem]

Aktywna sobota czyli wędrowanie na Ślężę

Tak, sporo czasu minęło od ostatniego postu. Dostałem za to nawet po głowie od stałej czytelniczki, którą pozdrawiam 🙂 Chciałem, żeby te moje posty były publikowane chronologicznie do wydarzeń i rozwoju Zuzy, ale szybko życie pokazało, że będzie to nie lada wyzwanie. Dlatego dzisiaj piszę o naszym ostatnim doświadczeniu, jakim było wspólne wędrowanie po górach.



Od momentu urodzenia Zuzy powtarzałem, żeby szybko rosła, to pójdziemy w góry. Dla człowieka gór to niezwykle ważne. Z dwóch powodów: po pierwsze zarzuca pasję i musi odmawiać sobie wędrówek, póki dziecko nie jest gotowe. Po drugie – czuje silną chęć przekazania swojego zamiłowania do gór młodszemu pokoleniu. Czekałem, czekałem i się doczekałem. Teraz trochę faktów i to w telegraficznym skrócie, bo mam wrażenie, że te moje posty są strasznie długie.

Aby wyruszyć z dzieckiem w góry:
1. Musi ono stabilnie siedzieć. To warunek bezwzględny. Jeśli tak nie jest, zrobicie mu krzywdę.
2. Potrzebne jest nosidło.
3. Przydają się kijki trekkingowe.
4. Warto zabrać dobry humor. I masę innych rzeczy, jak to przy dziecku 🙂

Nasza Zuza siedzi stabilnie co najmniej od marca, więc mogliśmy ruszać. Nosidło pożyczyliśmy od koleżanki. Kijki były w domu. Co prawda, do Nordic Walking, ale zabrałem ze sobą. I przekonałem się, że są niezwykle pomocne. Dobry humor został spakowany.

Sobota rano, przelotnie kilkukrotnie padał deszcz. Mimo wszystko wskoczyliśmy do auta i ruszyliśmy do Sobótki, na Przełęcz Tąpadła. Znajomi pytali mnie, jak z kręgosłupem. Czy boli, czy ciężko się niesie. Zuzka waży ok. 9kg, ten ciężar czuć już na ramionach. Na podejściu musiałem ściągnąć polar, tak się zgrzałem. Przy schodzeniu nieco inaczej rozkłada się środek ciężkości – trzeba uważać, bo nosidło ciągnie w tył. Może to wina nosidła, a może po prostu tak jest. Więcej trzyma się na mięśniach, plecy potrafią boleć. Dlatego przydatne są kijki, które stabilizują niosącego. Z kijkami nie będziecie się tak chwiać na boki. Szybciej będzie się schodzić. Docenicie też ich wielką wagę na zejściach, kiedy kolana nie będą piszczeć z bólu. Użycie kijków to osobny temat, który pewnie niebawem poruszę.

A jak sama Zuza zniosła wycieczkę? Na przymiarce nosidła w domu płakała i wierciła się. Na wycieczce tylko pierwsza minuta w nosidle była dla niej mało ciekawa. Jak wskoczyła wysoko na moje plecy, mogła podziwiać wszystko dookoła i dostała jeszcze swój ulubiony kocyk – zaczął się zachwyt, uśmiechy i gaworzenie. Nawet burza, która zmusiła nas do odwrotu w połowie drogi, nie była nam straszna. Zresztą – zobaczcie sami 🙂

Góry z dzieckiem
– Mały wędrownik 🙂 

Na szlaku z dzieckiem
– W drodze na Ślężę

Nosidełko turystyczne
– Chwila dla paparazzi 🙂