Kalendarz szczepień [PROGRAM]

Kalendarz szczepień [PROGRAM]

Szczepienia dzieci czyli co, jak i kiedy.

Kiedy przychodzi na świat dzieciątko, należy je zapisać do najbliższej przychodni, z której będzie do Was przychodzić pielęgniarka środowiskowa. Część z Was pewnie to wie, a część może być zaskoczona z atrakcji fundowanych przez NFZ 🙂 Pomijam fakt, że dziecko urodziło się prawie w połowie 2013 roku, a kalendarz jest na 2012. Podejrzewam, że rok do roku niewiele się zmienia 🙂
Wizyt środowiskowej powinno być od 3 do 4. Bodajże na drugiej takiej wizycie dostaliśmy od pielęgniarki program szczepień ochronnych dla dzieci. To taka kartka z rozpisanymi szczepieniami. Nie ma za bardzo co komentować, wszystko jasno i czytelnie. Zresztą zobaczcie sami:

Szczepienia dzieci
– Od urodzenia do emerytury 🙂 

Kalendarz szczepień
– Rozpisane ile ukłuć ma dana szczepionka. 

Szczepić czy nie – indywidualna sprawa rodziców. Ostatnio jest wokół tego tematu trochę ruchu. Gdzieś w mediach podawali, że Sanepid pakuje rodzicom kary za brak szczepień pociech. Naczelny Sąd Administracyjny orzekł jednak inaczej.

My szczepimy 5w1, na rotawirusy i na pneumokoki. Tę ostatnią mamy za darmo, ponieważ Zuza została zakwalifikowana do wcześniaków. Nie wiedzielibyśmy, że wcześniaki mają to szczepienie bezpłatnie, gdyby nie lekarka w szpitalu, która wypisywała kartę Zuzy zaraz po urodzeniu. Także pilnować tego, bo w kieszeni zostaje ok. 1000 zł.

Jeśli chodzi o reakcję dziecka – nasza Zuza praktycznie nie reagowała, a jesteśmy po drugiej dawce każdego z wcześniej wymienionych szczepień.

Kąpiel niemowlaka [PŁYNY, KOSMETYKI]

Kąpiel niemowlaka [PŁYNY, KOSMETYKI]

Kosmetyki i płyny do kąpieli dla niemowląt

Kąpiel niemowlaka to jedna z najprzyjemniejszych czynności. Przynajmniej dla mnie 🙂 Muszę się Wam przyznać, że nie od początku byłem do tego przekonany. Zdecydowałem się kąpać córkę chwilę przed ukończeniem jej trzeciego miesiąca. A skoro o kąpieli mowa, to wiadomo, że potrzebne są odpowiednie kosmetyki.

W domu mamy pięć różnych preparatów do kąpieli. Specjalnie piszę „preparatów”, bo nie wszystkie można przypisać pod jedną współną nazwę „Płyn”. Dalej napiszę, dlaczego i podzielę się z Wami moimi odczuciami z ich stosowania.

– Nasza kąpielowa ferajna.

Od prawej wystąp! 🙂 

1. Linomag – olejek do kąpieli. Dla dzieci i niemowląt od 2 miesiąca życia, więc rodzice noworodków będą musieli chwilę odczekać, zanim na niego się zdecydują. To mój ulubiony preparat. Łatwo rozpuszcza się w wodzie, łatwo myje się po nim wanienkę. Przyjemny zapach. Jest natłuszczający i moim zdaniem nawilża w wystarczający sposób. Nie stosujemy po nim żadnego balsamu. Pojemność 200ml. I jeszcze jeden argument za – cena. Jak dobrze poszukacie, to znajdziecie go w cenie poniżej 10 zł.
Z tej serii mamy również szampon.

2. Johnson’s baby – tutaj już mamy płyn do mycia ciała, ale też i włosów (3w1). Przeznaczony dla noworodków i w nim na początku kąpaliśmy Zuzę. Słabo nawilża, więc stosowaliśmy po nim balsam do dziecięcego ciała. Też dobrze rozpuszcza się w wodzie i łatwo myje się po nim wanienkę. Pojemność 300ml. Cena ok. 11-12 zł. Jest jeszcze większe, półlitrowe opakowanie. Fajniejsze, bo ma pompkę, więc dozowanie jest szybkie i nie trzeba za każdym razem odkręcać. Rzecz bardzo pomocna, szczególnie jak się kąpie w pojedynkę. Cena ok. 17zł. 

3. Ziajka – również płyn do kąpieli dla dzieci i niemowląt. Z zaznaczeniem, że od 1 dnia życia. Na butelce napisano: natłuszczający. Szczera prawda. Jak chcecie się przekonać, jak potrafi natłuszczać preparat do kąpieli – spróbujcie Ziajki 🙂 Zawsze osadza mi się grubą warstwą na ręce, a mycie wanienki trwa dwa razy dłużej. Z tego też powodu go nie lubię 😉 Plusem jest ładny zapach i cena bodajże niższa od Linomagu. Opakowanie ma 370ml.

4. Nivea baby – szampon i płyn do kąpieli (2w1). Powyżej 1 miesiąca. Dostaliśmy go na prezent i póki co niewiele mogę o nim powiedzieć, bo go nie stosowaliśmy. Pewnie jak braknie głównego czynnika myjącego, to go użyję 😉 Zapach taki sobie. Opakowanie 500 ml. Cena ok. 15zł.

5. Oilatum soft – i mamy emulsję do kąpieli. Zdobyczną, do testowania. Testowałem na sobie 🙂 Rzeczywiście bezzapachowa. Konsystencja emulsji – bez odrobiny wody ciężko się rozsmarowuje. Za to dobrze nawilża. Oilatum polecane jest dla dzieci, których skóra reaguje alergicznie na standardowe środki do kąpieli. Do stosowania od 1 miesiąca. Opakowanie 500 ml. Cena wysoooka, bo według Ceneo podchodzi pod 50 zł.

Mamy jeszcze do poruszenia dwie kwestie. Pierwszą jest dostępność. Nivea i Johnson’s są praktycznie wszędzie. W Biedronce, w Hebe, w Rossmannie i oczywiście w marketach. Tak się jakoś dziwnie składa, że są tam gdzie jest Pampers (Pampersa traktuję jak dominatora rynku pieluch). Dostępność Ziajki i Linomagu jest bardziej ograniczona. Można je znaleźć np. w aptekach lub sklepach zielarskich. I oczywiście w internecie. Warto też pytać w sklepach dziecięcych. 

Druga sprawa może być przedstawiona jako pytanie od Was do mnie: dlaczego płacisz ok. 10 zł za 200ml Linomagu i do tego dokupujesz szampon za drugie tyle, skoro można za 15zł mieć 500ml obu tych produktów. Odpowiem tak, jak ma to w zwyczaju prowadząca „Wiem, co jem i wiem, co kupuję”: sprawdźmy zatem skład produktów.

Nivea baby: Aqua, Decyl Glucoside, Sodium Myreth Sulfate, PEG-200 Hydrogenated Glyceryl Palmate, Cocamidopropyl Betaine, Chamomilla Recutita Flower Extract, Bisabobol, Glycerin, Sodium Chloride, Citric Acid, Polyquaternidum-10, Sodium Benzoate, Parfum.

Linomag: Paraffinum Liquidum, C12-C13 Pareth-3, Chamonilla Recutita, Linum Usitatissimum, Parfum.

Ot i macie odpowiedź: wolę środek z pięcioma składnikami, niż z trzynastoma. Może część z nich występuje naturalnie w przyrodzie. Zapewne nie zabijają po pierwszej kąpieli, skoro zostały dopuszczone do użytku. Mimo wszystko, im mniej tym lepiej.

Opisane przeze mnie środki to tylko część z dostępnych. Ciekaw jestem zatem, czym Wy myjecie swoje pociechy. Zapraszam do podzielenia się opiniami w komentarzach 🙂

Kocyk z imieniem [PREZENT DLA NOWORODKA]

Kocyk z imieniem [PREZENT DLA NOWORODKA]

Kocyk z imieniem jako pomysł na prezent dla noworodka.

Kiedy w rodzinie lub u znajomych przychodzi na świat dziecko, często zachodzimy w głowę, co kupić przed pierwszą wizytą. Co jest potrzebne dla noworodka? Jakie prezenty dla niemowlaka?
Pomysły są różne:
– grzechotki,
– gryzaczki,
– pluszaki,
– wszelkiego rodzaju ubranka,
– pieluszki (tego nigdy za wiele).

Czytałem również o bardziej ekstrawaganckich prezentach, jak pierwsza biżuteria (najczęściej łańcuszki). A może by tak podejść do tematu, wczuwając się w dziecko?


Ciepło i bezpiecznie
Zastanawialiście się, co może sobie myśleć taki noworodek?

„W brzuszku mamusi było mi tak spokojnie i bezpiecznie, a teraz świat zewnętrzny atakuje mnie różnymi bodźcami. Nie lubię, gdy jest mi zimno. Nie wiem, czym są te wszystkie rzeczy wokół mnie, dlatego komunikuję Wam to drodzy rodzice płaczem. Znam tylko ten błogi stan z czasów pobytu w brzuszku i to mnie wycisza. Gdyby wokół mnie było podobnie – czułbym się bezpieczniej”.

Dziecko w pierwszym okresie życia praktycznie tylko je i śpi. A skoro śpi – nietrudno zadbać o ciepło i bezpieczeństwo. Do tego celu doskonale nadaje się kocyk!

Kocyk dla dziecka
Nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego, jak bardzo przydatnym prezentem jest kocyk. I dla rodziców i dla dzieci 🙂 Używa się go bardzo, bardzo często: w domu, na spacerze, do przykrywania, opatulania, a nawet – tak jak my – do robienia z niego wałeczka pod plecy. Dzieci uwielbiają być opatulane milusimi kocykami. Niektóre maluchy, jak córeczka naszych znajomych, potrafią bawić się kocykiem, jak najlepszą zabawką. Wierzcie mi, kocyk dla dziecka to doskonały prezent.

Kocyk Martello
A może by tak zaszaleć i kupić na narodziny dziecka prezent spersonalizowany? Na przykład kocyk z imieniem dziecka? Zapewniam, że to proste jak bułka z masłem. Wystarczy wejść na stronę www.martello.pl. Znajdziecie tam wzory kilkunastu kocyków, w tym z imieniem lub z danymi dziecka. Ja polecam ten drugi model, który jest świetną pamiątką i dla rodziców i dla dzieci. Miałem kiedyś okazję rozmawiać z szefem firmy Martello. To starszy miły pan, który „siedzi w tym biznesie” bodajże od początku lat dziewięćdziesiątych. Pamiętam, jak opowiadał o sytuacjach, gdzie kocyki mają po kilkanaście lat i dalej służą. Fakt, kocyki z danymi dziecka mają swoją cenę, ale trzeba też przyznać, że ich jakość jest naprawdę wysoka.

Słowem podsumowania
Pokuszę się o stwierdzenie, że jeden kocyk w domu to czasami za mało, więc jego zakup będzie zawsze udanym prezentem. Sami mamy trzy kocyki (bawełniany, polarkowy i „misiowy”), w tym pierwszy z danymi dziecka. Wszystkie dostaliśmy jako prezenty i z każdego jesteśmy bardzo zadowoleni. Zuza też 🙂
A jeśli chodzi o nasz kocyk z danymi – prezentuje się następująco:

narodziny dziecka prezent
– Kocyk w pełnej krasie. 

Kocyk z danymi dziecka
– Sami wybieracie dane do nadrukowania.
Kocyk Martello
– A tutaj można zobaczyć jakość.
Kocyk dla dziecka
– I doskonałe wykończenie.

Rozstępy w ciąży [PREPARATY, CO STOSOWAĆ]

Rozstępy w ciąży [PREPARATY, CO STOSOWAĆ]

Oliwka Bio Oil na rozstępy w ciąży.

Dziś temat bardziej mamusiowy, niż tatusiowy, a mianowicie rozstępy w ciąży. Zapewne niejedna z Was zastanawiała się kiedyś czy po zajściu w ciążę rozstępy to standard. Pojawią się? W jakim czasie? Co stosować na rozstępy w ciąży? Drogie Panie, jest na to sposób. Wystarczy odpowiednio wcześnie zareagować na rozciąganie się brzuszka, a sprawa rozstępów będzie pod kontrolą.

Swędzenie, żyłki i inne objawy
Kiedy zareagować? Jak pojawia się swędzenie brzucha (spowodowane rozciąganiem skóry), delikatne żyłki na bokach lub jakikolwiek niepokojący objaw zmian skóry, którego wcześniej nie widziałyście. To takie sygnały alarmowe, że należy już zacząć stosować preparat na rozstępy. Oczywiście można też wcześniej, od samego początku. U żony sygnałem alarmowym było pojawienie się wspominanych wcześniej małych żyłek na bokach.

Maście, oliwki
Na rynku dostępnych jest co najmniej kilka specyfików. Najpopularniejsze są w postaci maści lub oliwki. Ceny wahają się od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych. Droższe nie zawsze znaczy lepsze. Na początku żona używała oliwki Johnson’a, a dopiero później przeszła na oliwkę, którą poleciła nam moja kuzynka. Tym samym stwierdzam, że temat rozstępów nie powinien być obcy tatusiom 🙂

Bio Oil na rozstępy
Moja kuzynka rekomendowała Bio Oil, którego sama używała podczas ciąży. Jak wspominała, wtedy w aptekach był jeszcze mocno ograniczony dostęp do tego specyfiku. Teraz można bez problemów zamówić przez internet (wychodzi taniej, jak w aptece 🙂 ).
Oto kilka cech podrzuconych przez żonę:
– łatwo się rozsmarowuje,
– przyjemnie pachnie (brak drażniących zapachów),
– świetnie się wchłania, nie pozostawia śladów na ubraniach (w przeciwieństwie np. do oliwki Johnson’a),
– w ekspresowym tempie likwiduje swędzenie skóry,
– mimo że w buteleczce jest go zaledwie 60ml – bardzo wydajny, wystarczy kilka kropel,
– ma swoją cenę – raczej ze średniej półki (ponad 30zł).

Mimo wszystko Bio Oil warto zakupić. Żona używała go raz dziennie, od czwartego miesiąca do samego końca i jeszcze trochę się go zostało. Produkt godny polecenia 🙂

Oliwka na rozstępy w ciąży
– Mała buteleczka, a tyle dobrego. 
Preparat na rozstępy
– Bio Oil jest dobry nie tylko na rozstępy w ciąży. 
Oświetlenie w pokoju dziecka [jak wykonać MONTAŻ]

Oświetlenie w pokoju dziecka [jak wykonać MONTAŻ]

Podświetlana komoda w dziecięcym pokoju

Dziś podrzucam pomysł na ciekawe oświetlenie w pokoju dziecka. Przyznam, że nie szukałem zbytnio super wskazówek w necie. Jedyną rzeczą podsłyszaną kiedyś na ten temat była pewna sugestia, aby światło nie raziło malucha. Można zatem wysnuć wniosek, że źródło światła w dziecięcym pokoju powinno emitować strumień świetlny w sposób rozproszony. W myśl tej zasady odpada jedna stuwatowa żarówka na środku pokoju. A może coś nowoczesnego, LED-owego?


Wszelkie reflektorki należy skierować w taki sposób, by nie świeciły dziecku prosto w oczy.
My akurat mamy na środku kinkiet z dwoma ledowymi żarówkami. Każda stanowi zamiennik reflektorka 50W, więc można sobie wyobrazić jasność panującą w pokoju. Z jednej strony to dobrze, bo podczas wszelkich prac przy dzieciątku porządne światło się przyda. Z drugiej strony kinkiet posiada obrotowe oprawki, których ustawienie gwarantuje brak bezpośredniego światła na łóżeczko.
Jasne, mocne światło generalnie jest potrzebne, ale nie w sytuacji, kiedy wasze maleństwo będzie układane do snu lub karmione w nocy. Wtedy przydałoby się owo rozproszone źródło światła. Delikatne i nastrojowe. Skąd takowe wziąć? Może to być dziecięca lampka z kloszem. Pełno ich na przykład w Ikei. Ale może to być coś bardziej nowoczesnego 🙂

Do mojego pomysłu wykorzystałem:
– 1,5-metrowy odcinek taśmy LED (o gęstości 150 diod 5050 / 5 metrów, barwa ciepła, bez silikonu),
– zasilacz wtyczkowy 15W,
– lutownicę i odrobinę cyny,
– wbijane uchtywy do mocowania przewodów.
– odrobinę chęci i 10 minut wolnego czasu.
Taśma diodowa została przyklejona z tyłu i z boku komody. Dolutowałem do niej na stałe przewody z zasilacza, a kabel zasilający zamocowałem za pomocą uchwytów na brzegu tylnej ścianki. Efekt poniżej 🙂

– Taśma LED wyklejona na tylnej ściance komody. 
– Miejsce lutowania zasilania i montażu przewodu. 
– Efekt końcowy w pełnej krasie.

Druga książka dla przyszłego taty [LITERATURA, co kupić]

Druga książka dla przyszłego taty [LITERATURA, co kupić]

Pomocy, jestem tatą!

Oto drugi owoc czytelniczych poszukiwań związanych z ojcostwem. „Pomocy jestem tatą! czyli o tym, jak być dobrym ojcem i nie osiwieć zbyt szybko” to pozycja napisana przez Leszka Talko w wesołym tonie, choć na początku potrafi zniechęcić.

Wiele w niej skrajnych obrazów z życia rodziny: od euforii po możliwości popadnięcia w depresję. Przykładem może być wspólne składanie mebli przez rodziców i małe dzieci. Ogólnie rzecz ujmując autor wysuwa wniosek, że:
a) jest to nie do zrobienia przy dzieciach,
b) meble od razu będą porysowane, podrapane, zniszczone,
c) stracisz dzień z życia

i koniec końców po kilku godzinach składania i tak wyniesiesz nikomu już niepotrzebny, a przecież świeżo zakupiony, mebel do piwnicy. Pan Talko podkreśla przy tym, że zabawa zaserwowana rodzinie była przednia. Jako realista z dużą dozą praktyczności nie przyjmuję takiego stanu rzeczy do umysłu. A może jeszcze nie wiem, co mnie czeka? 😉

Jak ją czytać?
W każdym bądź razie, do książki należy podejść z odpowiednim dystansem, jaki ma autor do siebie. Tylko w ten sposób nie zostawicie jej w kącie po trzech rozdziałach. Bo jak już się połapiecie, o co chodzi, co jest ironią, a co nią może nie być, to szybko dostrzeżecie wielką moc edukacyjną wspomnianych wcześniej skrajnych obrazów. Później sami zdecydujecie, co przyjąć i zapamiętać, a z czego się śmiać.

Czytać czy nie? 
Czytać. Szczerze polecam, bo to książka od „czynnego” ojca dla ojców. Po pierwsze jest mnóstwo porównań baaaardzo trafiających do męskiego umysłu. Jak ktoś tłumaczy Ci, że wózek jest jak samochód, to męski umysł szybko zrozumie, na co zwrócić uwagę. Być może właśnie to uchroni przyszłych tatusiów przed błędami, jakie popełnił autor. Śmiechu mnóstwo, ale szerzej o tym w książce.
Po drugie, pojawiające się opowieści w prosty sposób uczą i przygotowują tatusiów na przyszłe wyzwania. Przykładem jest opisywane pierwsze wyjście autora z synem na plac zabaw, które przysporzyło mu nie lada kłopotów.
Po trzecie, książka nauczy Was dystansu do siebie i przyszłego ojcostwa, a to rzecz absolutnie bezcenna. Wierzę, że nikt nie rodzi się omnibusem w kwestii rodzicielstwa. Pamiętajcie, że trening czyni mistrza. Skoro można nabyć cennych umiejętności odpowiednio wcześniej i tanim kosztem, to czemu by nie skorzystać.
I po czwarte, śmiech to zdrowie, a śmiechu podczas czytania tej książki jest naprawdę sporo 🙂

Książka w kolorach przypominających apteczkę pierwszej pomocy, w wersji dla przyszłych tatusiów 😉

Komoda – pierwsze meble dla niemowlaka [MONTAŻ, poradnik zakupowy]

Komoda – pierwsze meble dla niemowlaka [MONTAŻ, poradnik zakupowy]

Komoda – pierwsze meble dla przyszłego niemowlaka.

Meble dla niemowląt to dzisiaj temat-rzeka. Wystarczy zapytać wyszukiwarkę o meble niemowlęce, by dowiedzieć się, że jest przynajmniej kilku producentów oferujących to, o czym Twoje dziecko wprost marzy. Nawet, jeśli jeszcze się nie urodziło 😉 Dziś skupię się na komodzie, która razem z łóżeczkiem jest jednym z pierwszych mebelków dla Twojego bobasa. Jak wybrać odpowiedni model? Czy komoda musi być koniecznie niemowlęca? Otóż niekoniecznie, ale o tym dalej.

Mebelki dla niemowlaka – jak to ładnie brzmi!
Dzisiaj bardzo popularne są produkty mające w nazwie przeznaczenie „Dla dziecka” lub jeszcze lepiej – „Dla niemowląt”. I tak na rynku znajdziecie na przykład komody dla niemowląt, a nawet całe zestawy mebli dla niemowląt. Kupując je rodzice są przekonani, że dokonali najlepszego wyboru i zagwarantowali swojej pociesze najbezpieczniejsze, najbardziej ergonomiczne rzeczy, jakie mogły się trafić. Bo to w końcu meble dla dziecka, a więc nie takie zwykłe. No i potrzebne, w końcu trzeba odpowiednio przygotować się na nowego członka rodziny. Warto jednak na chłodno zadać sobie pytanie, czym te super dziecięce meble różnią się od tych zwykłych?

Niemowlęce czy zwykłe?
Weźmy dla przykładu wspomnianą komodę. Oczywiście możesz kupić model dla niemowlaka, nikt Ci nie broni. I nie zabroni, jeśli właśnie udziela Ci się dziki, przednarodzinowy zakupowy szał. Zostawisz wtedy w sklepie jakieś 500 zł, albo i więcej. Przyniesiesz do domu kilka desek, w tym ze trzy z namalowanymi misiami. Tak, zgodzę się, że są ładne. Tylko pamiętaj o tym, że Twojemu bobasowi będzie na początku wszystko jedno, jakie one są i czy w ogóle są. Zanim się połapie, o co chodzi z tymi wyżłobionymi miejscami – minie przynajmniej kilka miesięcy. Nie spodziewaj się też, że będzie te szafkowe misie przytulać, bo przecież to słodkie misie. Szybko da Ci znać, że misie to są fajne, jak się je zabiera ze sobą pod pachę na spacer albo do łóżeczka. I co? Oto Twoja komoda dla niemowlaka. A teraz przedstawię Ci nasz punkt widzenia 🙂

Zwykła komoda w pokoju niemowlaka
Pewnej soboty wybraliśmy się do sklepów na rozpoznanie. Obejrzeliśmy kilkanaście modeli: od takich typowo niemowlęcych z misiami po zwykłe, najzwyklejsze. Mieliśmy też własną wizję mebla i rozrysowany projekt. Omówiliśmy wszystkie za i przeciw i zdecydowaliśmy się kupić zwykłą, gotową komodę. Bez miejsca na przewijak. Będziemy go montować na łóżeczku.
Wybór padł na model Klio z firmy Black Red White. Okazało się, że wrocławskie Meble Manhattan mają w styczniu promocję na kolekcję BRW i komoda będzie nas kosztować 329 złotych. Taka z misiem, która nam się podobała, kosztowała by ok. 500 – 600 złotych i miała tylko 80cm szerokości. Klio ma 130 cm, a więc jest półtorej razy taka. Za różnicę w cenie mogę kupić taką ilość naklejek z misiami, że w życiu wszystkie nie zmieszczą się na drzwiach komody.
Bazowo komoda posiada 5 szuflad i dwie szafki, każda z jedną półką w środku. Postanowiliśmy nieco zmodyfikować nasz mebel, dodając jeszcze jedną półkę w każdej szafce. Dzięki temu komoda stała się bardziej pojemna i praktyczna. W końcu ubranka dla bobasa nie mają rozmiaru XL, więc im więcej półek, tym lepiej. Dodatkowe blaty kupiliśmy w Obi. Usługa docięcia na wymiar jest bezpłatna, więc z dodatkowymi kołeczkami do półek zapłaciliśmy równo… 17 złotych. Wystarczyło tylko odmierzyć miejsca montażu nowych półek i delikatnie nawiercić otwory pod kołki. Raptem 20 minut roboty i gotowe 🙂
Tak prezentuje się nasza komoda dla niemowlaka:

meble_niemowlęce_komoda
Przygotowanie miejsca

meble_dla_niemowląt_składanie
Przygotowanie elementów

mebelki_dla_niemowląt
1/3 pracy wykonana!

komody_dla_niemowląt_Klio
Przed przeróbką – widać tylko jedną półkę w szafce

gotowa_komoda_Klio
Po przeróbce – gotowa na przyjęcie niemowlęcych rzeczy

Bądź praktyczny i kieruj się rozsądkiem
Przy wyborze mebli dla niemowląt warto kierować się zdrowym rozsądkiem. Nie wszystko, co ma etykietkę „dla niemowląt” jest najlepszym rozwiązaniem. O ile kupując wózek, uwagi sprzedawcy mogą być bardzo cenne, tak w przypadku mebli liczy się praktyczność. Liczne półki i szuflady to priorytet. Jeszcze zdążycie się przekonać, jak dużo rzeczy może mieć/potrzebować Wasza pociecha. A kolor czy wygląd mebla? Maluchowi naprawdę nie sprawi to różnicy, a Wam – rodzicom z jeszcze długą listą wydatków – każdy zaoszczędzony grosz się przyda.

Książka dla przyszłego taty [LITERATURA warta polecenia]

Książka dla przyszłego taty [LITERATURA warta polecenia]

Autorytet ojca w rodzinie

Kiedy dowiedziałem się, że zostanę ojcem praktycznie od razu pomyślałem, że z pewnością przeczytam jakąś książkę o ojcostwie. W końcu to nasza pierwsza ciąża, co dla mnie oznacza zupełnie nową sytuację. Doświadczenie mam w tej kwestii liche, więc nie ma się do czego odwoływać. Trzeba coś przeczytać, by mieć pojęcie, co mnie czeka 😉 A tak całkiem serio – by wiedzieć, jaka jest rola ojca w wychowaniu dziecka. Ale co wybrać, by było sensowne? 


Jako pierwsza do głowy
przyszła mi książka jednego z moich autorytetów – księdza Stanisława Orzechowskiego pt. „Autorytet ojca w rodzinie”. Tak się składa, że mam jego jedną książkę „O małżeństwie, bez zacierania prawdy”, więc decyzja o chęci posiadania kolejnej przyszła niezwykle łatwo. Myślcie, co chcecie o katolickich duchownych. Ja będę obstawać przy tezie, że ks. Orzechowski potrafi nauczyć i otworzyć człowiekowi oczy na niektóre sprawy. I to niekoniecznie tylko katolikowi, ale także i świeckiemu. 

Księdza Orzechowskiego, popularnie nazywanego w środowisku po prostu „Orzechem”, poznałem osobiście. Między innymi dlatego tak bardzo szanuję jego słowa. Przygotowywał mnie i żonę do sakramentu małżeństwa, byliśmy na jego wyjazdowych, słynnych naukach przedmałżeńskich. Do tego dochodzą kazania, które niesamowicie walą po głowie. I ta zadziwiająca lekkość, z jaką trafia do młodych ludzi. Kto był na mszy w Wawrzynach, ten wie, że często są tam otwierane okna (nawet w zimie!), bo nie ma czym oddychać. Tyle ludzi przychodzi posłuchać Orzecha. Można to też zrobić online: tutaj i tutaj. Ale wróćmy do książki. 
„Autorytet ojca w rodzinie” to krótka pozycja mająca raptem 150 stron. Napisana w formie dialogu stwarza wrażenie, jakby czytelnik osobiście przesiadywał z Orzechem i zadawał nurtujące pytania. Można w niej znaleźć wiele przydatnych informacji, a także poznać inny punkt widzenia na wszelkie sprawy z obszaru „tata i dziecko”. Często bardzo odmienny punkt widzenia, bo jak w pierwszej chwili odnieść się do stwierdzenia, że doskonałym rozwiązaniem, budującym właściwą relację między ojcem i córką, jest wspólne wybranie się tej dwójki na… dyskotekę? 🙂 
Książkę polecam zarówno przyszłym tatusiom, jak i mamom, bo Orzech wyjaśnia nie tylko rolę ojca w rodzinie, ale również to, jak na nią powinna wpływać rola matki. Jak podkreśla, zadanie ojca polega na współgraniu z matką i staraniach dosięgania tego ideału. Zadaniem matki natomiast jest kreowanie postaci ojca oraz podwyższanie mu pewnej poprzeczki. Zatem nauka płynie dla obu rodziców 🙂 Więcej dowiecie się z samej lektury.