Jak Zuza zdobyła +7 do zręczności

Wspinam się sama!

Wczoraj córka mocno mnie zaskoczyła. Nie dość, że pierwszy raz zainteresowały ją drabinki, to jeszcze sama weszła na górę. Bez mojej pomocy. Dawno nie stałem przed dylematem: trzymać ją czy fotografować?


Może się wydawać, że to żaden wyczyn. A jednak. Nasze drabinki są wysokie, bo kiedy dziecko wejdzie na samą górę, to ja mam problem z asekuracją na w pełni wyciągniętych rękach. A do niskich osób nie należę. Stąd dylemat – skupić się na asekuracji czy zrobić zdjęcie.

Szybkie przetwarzanie informacji: Zuza zwykle baaaardzo asekuracyjnie podchodzi do różnych kwestii. Skoro niezwykle pewnie ruszyła po drabinkach, to znaczy, że wie co robi. Pewnie, to tylko dziecko i zawsze może zdarzyć się nieszczęście. Ja jednak dałem córce pełną swobodę, biorąc na klatę wszelkie konsekwencje ewentualnego upadku. Przeważyła chęć zrobienia zdjęcia:

– Tatusiu jestem u góry!

– Tak drabinki prezentują się w pełni.

Zuza weszła i zeszła bez najmniejszego nawet draśnięcia, a ja jako dumny ojciec oficjalnie stwierdzam i zapisuję +7 do zręczności 🙂

0

One thought on “Jak Zuza zdobyła +7 do zręczności

  • Lipiec 22, 2015 at 8:06 am
    Permalink

    No wysokie! A dodatkowo dość duże przestrzenie między szczeblami. Brawo! 🙂
    Ja też przeżywam stresy na placu zabaw, gdzie J. jest najmłodszy, a szaleje jak przedszkolaki i szkolniaki. Jak już wejdzie w tłum rozbawionych dzieci w zamku z drabinkami, tunelami i zjeżdżalniami, to nie masz szans go asekurować. Tylko wołasz "uważaj" od czasu do czasu ;).

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *