O tym, jak maskotka miała pójść na spacer

Ubieranie Pana Magierskiego

Szanowni czytelnicy, z pełną powagą przedstawiam Wam Pana Magierskiego. Dlaczego Magierskiego? Będzie o tym później. Teraz zajmijmy się jego wyjściem na spacer z Zuzią. Był słoneczny, ale wietrzny dzień. Zuzia stwierdziła, że Magierskiemu nie może być zimno. I postanowiła go ubrać. Efekty oceńcie sami 🙂


Kiedy wieje wiatr, ubieramy czapkę i chustę. Zuzia o tym wie, bo sama przygotowała, a raczej odstąpiła swojemu psiakowi własne części garderoby. Żeby w uszka było ciepło, żeby za kołnierz nie wiało. I jak? Podoba się? 🙂

przebieranie maskotki
– Pan Magierski idzie na spacer 🙂 

P.S. obiecałem wyjaśnić: Pan Magierski to nie jest zwykła maskotka. To wierna maskotkowa kopia psa naszej znajomej. Taki sam kolor sierści, taki sam wesoły pyszczek, tak samo pilnuje Zuzi w dzień i w nocy. Ujął nas, bez dwóch zdań.

Dlaczego Magierski? Bo ten prawdziwy pies tak właśnie jest nazywany. Od nazwiska właściciela, u którego kiedyś mieszkał, ale było mu źle, więc uciekł i znalazł nowy dom u naszej znajomej. Nie odstępował Zuzy na krok. Kiedy wchodziliśmy do pokoju, kładł się pod drzwiami i pilnował. Kiedy szliśmy na spacer – biegł z nami. Pałał energią i od początku dawał się głaskać. Zuza od początku bardzo go polubiła. Jak tylko go widziała – piszczała i pokazywała palcem.

Kiedy po przyjeździe od znajomej zobaczyliśmy tę maskotkę w sklepie, od razu wiedzieliśmy, że zostanie prywatnym zuzakowym Panem Magierskim. Przecież nie można z ulubionym zwierzakiem widzieć się maksymalnie dwa razy do roku 🙂

0

One thought on “O tym, jak maskotka miała pójść na spacer

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *