Jaki wózek dziecięcy wybrać [PORADY dla przyszłych rodziców]

Mamy za sobą pierwsze rozeznanie w wózkach. W zasadzie to niewiele nam się rozjaśniło po wizycie w sklepie. Absolutnie nie mamy pretensji do sklepu, żeby nie było. Zaznaczam, że wybraliśmy się tylko pooglądać dostępne produkty, dotknąć i przymierzyć się. Bez deklaracji. Muszę przyznać, że zaskoczyła mnie mnogość modeli – to na plus – oraz ceny – a to niestety na minus.

Jeszcze z czasów pracy w Branży Dziecięcej pamiętałem, że uznanymi markami wśród użytkowników wózków są X-lander, Maclaren i Chicco. Szybko zorientowałem się, że ta trójca wcale nie jest święta i już nie wiedzie prymu. Na równi z nimi można bowiem zestawić Mutsy czy Inglesinę. Marki mało mi znane, a okazuje się, że rzekomo porządne. Pewnie Wam, tak jak i mnie niewiele to mówi, więc przejdźmy do cen, bo niestety w obecnym świecie nadal jest ona jednym z głównych czynników zakupowych. I proszę się nie oburzać, że na dziecku się nie oszczędza 🙂 Owszem, tylko warto ponad to zdanie włączyć logiczne myślenie i zachować rozwagę.
A teraz przykład:  w sklepie, przy mnie, przyszły „tatuś” prosi sprzedawcę o zarezerwowanie „tego oto wózka”. Cena nieco ponad 3.000 zł. Dodam, że wózek jest dwufunkcyjny! Ach, może jeszcze nie wiecie, co składa się na wózek? Ja ze zrozumieniem tego miałem problemy.

Na „zestaw transportowy dla malucha” składają się:
– gondola,
– spacerówka,
– nosidełko.

Gondola to ten najgłębszy element wózka, w którym dziecko będzie jeździć mniej więcej pół roku. Spacerówka będzie używana, kiedy maluch posiądzie umiejętność siedzenia. Nosidełko natomiast służy do transportu bobasa od pierwszych chwil np. w samochodzie. To taki jakby fotelik, ale nie do końca, bo maluch raczej leży w nim, niż siedzi. Jak już będzie umiał siedzieć, to i tak trzeba będzie kupić zwykły fotelik. Ależ oczywiście, a co sobie myśleliście, że to jeden zakup i obowiązek spełniony? 🙂
No to jeszcze jedno zaskoczenie: kiedy bobo będzie nieco większe, przesiądzie się na spacerówkę. Ponoć najwygodniejsza jest tak zwana „parasolka”. Nazwa pochodzi od funkcji -> składa się, jak parasol i zajmuje ultra mało miejsca. Niektórzy uważają, że inwestować należy właśnie w dobrą spacerówkę, bo w niej najdłużej jeździ dziecko. Jest trochę jaśniej? Super, to teraz się skupcie, bo idziemy do momentu kulminacyjnego.
Nazwa „wózek dwufunkcyjny” oznacza, że w zestawie masz tylko dwie rzeczy, czyli i tak czeka Cię zakup dodatkowego elementu. Ten przytoczony wcześniej tatuś zapragnął wydać trzy klocki na dwa elementy. Pewnie dla niego ma to sens, bo bezpieczeństwo, nowoczesny design, nowość. Może tatuś śpi na pieniądzach, nieważne. Sprzedawca ma swoje zadanie i sztuczki, by przekonać Cię do zakupu. W mojej ocenie wydawanie takiej kasy na pierwszy wózek nie ma logicznego uzasadnienia. Nie dajmy się zwariować, wydając bajońskie sumy na ultra nowoczesny wózek w przekonaniu, że dziecko będzie w nim bardziej bezpieczne, niż w używanym. Ten aspekt akurat niewiele wnosi do bezpieczeństwa. Tym bardziej, że na rynku wtórnym można znaleźć naprawdę zadbane wózki. No chyba, że kupicie model z lat 80-tych, bez jednego koła i kilku śrubek. Wtedy może to mieć wpływ na stabilność 😉

Jeśli zatem zamierzacie podejść zdroworozsądkowo do zakupu wózka, to najsensowniejszym (a zarazem najbardziej bliskim mojemu rozumowaniu) rozwiązaniem będzie:
a) zakup używki (gondola + spacerówka) oraz
b) zakup zupełnie nowego nosidełka.

Używane wózki są nawet o połowę tańsze, niż nowe, a to raczej spora oszczędność w momencie, gdy musisz na raz zakupić górę rzeczy. Tylko pomyślcie, że zaoszczędzone w ten sposób pieniądze będzie można zainwestować w lepszą spacerówkę. A jak nie będzie takiej potrzeby, to z pewnością przydadzą się np. na wakacje. Ja mając w pamięci chęć posiadania drugiego dziecka nadal skłaniam się do zakupu używki. Nie wiemy jeszcze jakiej marki, to się dopiero okaże. Z pewnością nie będziemy patrzeć na to, czy coś jest modne. Przede wszystkim ma spełniać nasze wymagania i być funkcjonalne. Natomiast nosidełko zamierzamy kupić nowe. To wydatek rzędu ok. 700 zł. Taką przynajmniej cenę zarejestrowałem w sklepie. Podobało mi się bodajże Peeble z Maxi-Cosi, ale to wizualnie. Jak przyjdzie co do czego – poproszę o poradę sprzedawcę.

Zapraszam do komentarzy, niezależnie od tego, czy jesteście przed czy po zakupie wózka 🙂 Za jakiś czas napiszę krótki poradnik, na co zwrócić uwagę przy zakupie wózka, bo to akurat jeszcze pamiętam z jakiegoś artykułu branżowego 😉

0

6 thoughts on “Jaki wózek dziecięcy wybrać [PORADY dla przyszłych rodziców]

  • Czerwiec 24, 2014 at 4:00 pm
    Permalink

    ja na pierwszy wózek dla mojego synka wybrałam połączenie spacerówki z gondolą czyli model 2 w 1 Passo, wózek jest bardzo funkcjonalny i bezpieczny

    Reply
  • Czerwiec 24, 2014 at 8:59 pm
    Permalink

    Właśnie zastanawiam się nad kupnem Passo, szukam opinii o tym wózku, mogłabyś napisać coś więcej?

    Reply
  • Kwiecień 30, 2015 at 9:05 pm
    Permalink

    Ja z euro cart mam model Durango moim zdaniem bardzo dobra marka, wózek jest świetny, bezpieczny, z dobrą amortyzacją, funkcjonalny i praktyczny.

    Reply
  • Maj 21, 2015 at 8:35 pm
    Permalink

    My mamy wielofunkcyjny Riko Brano. Fajnie się prowadzi, jest dobrze amortyzowany. I Bardzo dobrej jakości. Polecam 🙂

    Reply
  • Maj 21, 2015 at 9:31 pm
    Permalink

    O a ja mam model Branoecco, bardziej spodabał nam się wizualnie od Brano, ale ogólnie super wózki, bardzo sobie go chwalę.

    Reply
  • Wrzesień 25, 2015 at 10:51 pm
    Permalink

    Mi też się podoba ten Branoecco, ale mam pytanko nie masz problemu z jego czyszczeniem, te jasne wstawki wygladają ślicznie ale boję się, że nie uda się go doczyscic gdy sie ubrudzi

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *