Zakup domowej wagi [PORADNIK dla mam]

Jaką wagę kupić do domu?

Przyszło nam ostatnio kupować wagę do domu, bo to przydatna rzecz, szczególnie dla kobiety w ciąży. Oprócz pomiarów wagi na comiesięcznych wizytach lekarskich, żona chciała również kontrolować wagę w domu. Wag na rynku jest z „milion pięćset sto dziewięćset”. Ponieważ zwykle staramy się sprawdzić choć odrobinę opinii o danym produkcie, w ruch poszły popularne porównywarki cen oraz seria zapytań dla Wujka Gugla.
Założenie było następujące:
a) wysoka dokładność pomiaru (między 100 a 200 gram),
b) sprzęt jakiejś znanej marki,
c) cena nie przekraczająca 150 zł.

Po przeczytaniu kilkunastu opinii wybór padł na wagę Bosch PW 3300 i to z kilku względów:
– Użytkownicy pisali, że waga posiada autokalibrację i mierzy z dokładnością do 100 gram, co było dla nas bardzo ważne. W końcu nie po to kupujesz porządną wagę, żeby cię okłamywała (choć niektórzy, dla lepszego samopoczucia, tak by woleli 😉 ).
– Na zdjęciach produkt wyglądał solidnie.
– Marka Bosch, do której mam zaufanie (bo pralka rodziców ma 15 lat i dalej pierze).
– I wreszcie cena: na Allegro w okolicach 105 zł z przesyłką.

Rewelacja, nic tylko brać. Kupiliśmy. Przyszła przesyłka, a z nią ogromne rozczarowanie. Waga Bosch PW 3300 świetnie się prezentuje, ma tylko jeden mankament – nie mierzy z dokładnością do 100 gram! Jak do tego doszliśmy? Kiedy na wadze stanie ta sama osoba w odstępie kilku minut Bosch pokazuje dokładnie tę samą wagę. Ale wystarczy zrobić prosty manewr:
– wchodzi pierwsza osoba,
– wchodzi druga osoba,
– wchodzi pierwsza osoba.
Różnica w wadze pierwszej osoby potrafi wynieść do 1,5kg! W produkcie tej klasy to absoulutnie niedopuszczalne. Od razu zaznaczam, że nie piszę opinii na gorąco. Przeczytałem instrukcję, stosowałem się do wskazówek. Waga stała tydzień w jednym miejscu. Nie była przestawiana, a więc zachowane były te same warunki zarówno do autokalibracji, jak i kilku następujących po sobie pomiarów. A jednak wynik różnił się do 1,5kg.

Z wielkim zawodem postanowiliśmy oddać Boscha. Co teraz kupić w rozsądnych pieniądzach, skoro Bosch nie dał rady? Rozwiązanie przyszło szybciej, niż się spodziewaliśmy. Jeszcze tego samego dnia pojechaliśmy do Ikei. Tak tak wiem, że to: meblowy fast-food, totalne bezguście i badziew, być może większy niż Meble Bodzio. A jednak jak się wejdzie, to zwykle wita nas tłum ludzi 🙂 Wrzuciliśmy do koszyka kilka drobnych rzeczy, bo zapewniam, że i takie można tam znaleźć 😉 Wchodzimy na dział łazienek. Zupełnie przez przypadek rzuca mi się w oczy srebrna waga. – Chodź, sprawdzimy, co waga Mejd baj Ikeła potrafi – mówię z przekąsem do żony. Stawiam produkt na podłodze-> pomiar żony -> pomiar mój -> pomiar żony i co? I się okazuje, że waga pokazuje 100 gram różnicy między pierwszym a trzecim pomiarem! To jeszcze raz ten sam zabieg i ta sama różnica wagi 🙂 – To teraz ja pierwszy wejdę, bo pewnie skubana oszukuje – mówię. Nie, nie oszukuje, dalej różnica 100 gram. Wierzcie mi, długo się nie zastanawiałem, czy ją kupić 🙂 Jeszcze tylko wcześniejszy rzut oka na cenę: 70 zł. Idealnie! Nie dość, że waży lepiej od Boscha, to jeszcze kosztuje mniej! I kupiliśmy.

Waga nazywa się GRUNDTAL. Jak wspominałem, mierzy dokładnie. Jak się na nią wchodzi, to lekko się ugina i można mieć wrażenie, że pod naszym ciężarem metal się odkształca. W taki dziwny sposób rozwiązano włączanie tej wagi, ale da się do tego przyzwyczaić. Tak samo, jak da się przeżyć palce odbite na stali nierdzewnej i drobne zarysowania (te palce da się zauważyć na zdjęciach).W końcu waga ma przede wszystkim dokładnie ważyć, a nie trafić na ekspozycję ku uciesze i zachwycie odwiedzających nas gości.
Takie to już moje pragmatyczne podejście do rzeczy. Jeśli macie podobnie – polecam Grundtala. Jeśli jesteście większymi estetami – może być ciężko z zaakceptowaniem ikeowskiego produktu 😉

0

2 thoughts on “Zakup domowej wagi [PORADNIK dla mam]

  • Grudzień 13, 2012 at 10:13 pm
    Permalink

    Odkąd moja aktywność fizyczna ograniczyła się do biegania za autobusem 136, omijam wagę z daleka, wolę słodką niewiedzę. Natomiast Twój post sprawił, że odważę się i zważę się. Wspólnie z moją Lubą przetestujemy jak bardzo exact jest nasza wierna Exacta.

    Reply
    • Kwiecień 29, 2013 at 8:55 pm
      Permalink

      Póki nie ma dziecka i samopoczucia, że jest się słoniem, można żyć w słodkiej niewiedzy. Przyjdzie czas, że z ciążą Lubej nabierzesz boczków i oponki :p

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *