Brzuch ciążowy w dziewiętnastym tygodniu [ZDJĘCIA, jak wygląda]

Brzuch – dziewiętnasty tydzień

Na samym wstępie mogę od razu śmiało użyć czterech słów: a więc zaczęło się. Brzmi, jak zapowiedź apokalipsy, co? 🙂 Pewnie zastanawiacie się, co takiego mogło się zacząć, że użyłem iście apokaliptycznych słów. Otóż nowością są dwie równorzędnie dziejące się sprawy: powiększanie brzuszka i radosne fikołki malucha, odczuwalne przez mamę.


Od ostatniego fotografowania minął praktycznie miesiąc. W tym czasie brzuch urósł – jak dla mnie – całkiem sporo. Na początku grudnia prezentowałem piętnasty tydzień, dziś będą dwie fotki z dziewiętnastego tygodnia.
Najpierw, dla przypomnienia, małe zestawienie:

Piętnasty tydzień
Dziewiętnasty tydzień

Może dodam, że przyczyną większego brzucha absolutnie nie są świąteczne smakołyki 😉 Więc jak – widać różnicę gołym okiem? To jeszcze jedno ujęcie: 
– Mamo, jest mi już trochę ciasno…

Patrząc teraz na żonę myślę, że raczej nikt nie stwierdzi braku oznak ciąży 🙂 Zresztą wybór takiej a nie innej perspektywy spowodował spłaszczenie widoku. Następnym razem postaram się kadrować z góry, co pięknie podkreśla krągłości. Wiem, co piszę, bo taki widok mam na co dzień, gdyż różnica wzrostu między nami wynosi ok. 30 cm 😉

Prezentację brzucha mamy za sobą, teraz słowo o fikołajkach. Mniej więcej od 3 dni żona czuje ruchy naszego malucha, który pewnie wesoło sobie buszuje, kręci się i wykonuje fikołki. Jakie to uczucie? Podobno trochę coś podobnego do „motyli w brzuchu”. Nam mężczyznom niestety nigdy nie będzie dane przeżyć tych rewelacji od wewnątrz, ale można próbować z drugiej strony 🙂
Wczoraj podczas wieczornych rozmów próbowałem poczuć zabawy malucha z zewnątrz. Kiedy leżeliśmy już w łóżku, żona wzięła moją rękę i delikatnie przycisnęła do miejsca, gdzie odczuwa ruch. Czekaliśmy chyba z 15 minut na fikołajki i… nic. Śmiałem się, że chyba ja będę usypiał dziecko, bo wystarczyło przyłożyć rękę taty, bo bobas momentalnie się uspokoił. Kto wie, czy może nawet nie zasnął.
Choć ani ja ani żona nie wyczuliśmy wczoraj żadnego ruchu – polecam wszystkim takie doświadczenia. Szczególnie przyszłym tatusiom, bo pozwalają być na prawdę bardzo blisko i z żoną i z maluszkiem. A przecież bliskość kochających się osób jest w życiu szalenie ważna.

0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *